Akcja „Stop18” w Bytomiu – Reportaż

Miały być kontrole sklepów, obserwowanie okolic szkół i tym podobne elementy prowadzone między innymi przez Policję i Straż Miejską. A czy były? ciężko to określić, jedno jest pewne, akcja nie jest tym czego można było oczekiwać od tego co było planowane.

Serwis Toled.pl od samego rana, sprawdzał jak wygląda sytuacja w sprawie akcji „Stop18” , niestety wyglądała źle, uczniowie idący do szkół tak jak zawsze palili sobie papieroska, oczywiście spora część była pełnoletnia, jednak wiele osób przyzwolonej 18-tki nie miała. Zapytani czy wiedzą że przeprowadzana jest akcja która ma na celu nie tylko kontrolę sprzedawców, ale też młodzieży – zaśmiali się.

– Palę papierosy już od 16 roku życia, nawet często nie kryjąc się z tym, mijam czasami policję, mijam gumisiów [strażników miejskich przyp. red] nigdy jeszcze nikt nie zapytał o mój wiek. W osiedlowym sklepie mogę bez problemów kupić „fajki” , jak pytają o wiek to mówię że to dla ojca – sprzedając bez proszenia o dowód. – mówi jeden ze spotkanych nastolatków.

Udaje się pod inną bytomską szkołę – Liceum – jedną z lepszych ze względu na poziom nauczania, uczniowie najpierw niezbyt chętnie chcą rozmawiać, peszą się, jednak gdy wyjaśniam im że piszę tylko materiał, prowadzą mnie w swoje ulubione miejsce, najgorsze jest to, że ulokowane jest może jakieś 100 metrów od komisariatu. Ogólnie stoi kilka małych grupek po 3-4 osoby, mimo wszystko oglądają się uważnie w stronę ulicy.

Policja pojawia się czasami, jak spiszą kilku starszych, wtedy najczęściej przegonią, jednak czasami młodszym się też dostanie, wtedy wizyta u dyrekcji, najczęściej szlaban od rodziców , trochę problemów się tworzy – mówi jeden z nich, na pytanie czemu w ogóle palą odpowiadają krótko, że albo lubią to robić, albo w ten sposób zabijają stres związany ze szkołą i życiem codziennym.

Pora podejść pod inne, dobrze mi znane liceum. Tam zgodnie z tym co się spodziewałem w czasie przerwy nie zastaję nikogo, dlatego że szkoła nie wypuszcza swoich uczniów podczas przerw, ci więc najczęściej palą w łazienkach, oczywiście nauczyciele dyżurujący na piętrach sprawdzają łazienki, czasami tylko nauczycielki bez żadnych ostrzeżeń wchodzą do męskich ubikacji, co mimo wszystko nie jest zbyt eleganckie. Jednak po zajęciach lekcyjnych grupki udają się w okoliczne miejsce by tam „puścić sobie dymka” .

Szkoły miały też być „celem” obserwacji, jednak w okolicach wyżej wymienionych placówek nie zauważyłem jakichkolwiek patroli, oznakowanych czy też nieoznakowanych.

Po jakichś 2 godzinach skończyłem ze szkołami, pozostało udać się do centrum miasta zobaczyć czy widać choćby zalążek akcji, w mieście cisza, nawet nie widać patroli pieszych ani Policji ani Straży Miejskiej, a co dopiero mówić o kontrolowaniu. W końcu udaje mi się odnaleźć jeden patrol Straży Miejskiej . Funkcjonariusze są bardzo mili, i udzielają mi potrzebnych informacji, między innymi o tym że wiedzą o akcji, obserwują sklepy, jednak na pytanie czy skontrolowali choćby jedną osobę odpowiadają….milczeniem.

Nie tego się spodziewałem. Pora wypuścić na miasto królika doświadczalnego. Królik doświadczalny to znajomy 19-letni chłopak dość niski o dziecinnej twarzy, patrząc na niego ciężko dać mu 19lat – pali na własne życzenie od 2 lat, wie że to nie jest dobre, szkodzi zdrowiu i może uzależniać.
Najpierw wysyłam go do upatrzonego sklepu z umieszczoną na szybie naklejką „stop18” [niech zostanie tajemnicą jakiego] – po chwili przynosi paczkę papierosów, w sklepie nie został zapytany ani o dowód ani o wiek – dobrze że ma te 19 lat, bo sprzedającemu mógłby grozić za to mandat, a naszemu królikowi również pewne nieprzyjemności prawne.

No trudno, trzeba się poświęcić i znaleźć inny sklep, kolejny sklep z naklejką to bardziej kiosk, tym razem idziemy razem, Tomek[tak nazwijmy naszego królika doświadczalnego] prosi o papierosy, bez problemu dostaje je, jednak wtedy włączam się do akcji pytając czy sprzedająca sprawdziła wiek tej osoby, przestraszona ekspedientka odbiera papierosy i prosi o dowód. Pora na ostatni test, znajdujemy pieszy patrol Policji, nasz królik doświadczalny zapala papierosa tuż obok funkcjonariuszy, i jak gdyby nigdy nic idzie sobie spokojnie – zero kontroli, zero reakcji.

Sprawdziliśmy tylko dwa sklepy w centrum, gdybyśmy mieli sprawdzać każdy pewnie zbankrutowalibyśmy zanim ktoś by najpierw przed sprzedażą poprosił o dowód. Kupiona testowa paczka papierosów nie została wypalona, lecz spalona, by nikomu nie zaszkodziła, i żeby też nikt nie znalazł jej w śmietniku.

Tym samym jestem trochę zniesmaczony tym że piszę się jak to wszystko będzie przebiegać, a tak na prawdę wszystko jest tak jak zwykle, młodzi palą, kupują spokojnie papierosy w sklepach i nikt się tym nie interesuje.

Komentarz autora: Wszelkie miejsca, które dzisiaj zostały odwiedzone celowo nie są podane w artykule, reportaż miał na celu pokazać tylko jak duży jest problem palących niepełnoletnich i sprzedaży bez proszenia o dowód, w kompetencji Straży Miejskiej i Policji leży przeciwdziałanie takim zachowaniom społecznym.

Autor: Wojciech Bryński.
Kopiowanie całości lub fragmentów tekstu zabronione.

Podaj dalej

Komentarze

komentarze/y

Dodaj komentarz