Wypadek śmiertelny na ul. Konstytucji. Aktualizacja

Bytomscy kryminalni ustalili, że rozbitym wczoraj rano przy ul. Konstytucji renault podróżowało 7 osób, w tym dwaj mężczyźni, którzy wezwali pomoc, a potem udawali, że znaleźli się na miejscu przypadkowo. Pozostali uczestnicy zdarzenia, gdy okazało się, że ich kolega nie daje oznak życia, uciekli. Jednym z uciekinierów był 21-letni sprawca wypadku. Ustalono również, że samochód wcale nie został skradziony. 
Policjanci zajmujący się wyjaśnieniem okoliczności wypadku drogowego, który miał miejsce wczoraj nad ranem przy ul. Konstytucji, ustalili, że do wypadku doprowadził 21-letni mieszkaniec Bytomia. Mężczyzna, razem ze swoim 28-letnim kolegą będącym jednocześnie bratem partnerki życiowej właściciela renault, już w piątek za jego wiedzą i zgodą jeździli tym samochodem. Od wieczora też, 21- oraz 28-latek wspólnie pili alkohol i, jak wszystko na to wskazuje, co najmniej dwukrotnie pojechali do sklepu po kolejne partie alkoholu. W sobotę nad ranem, przed sklepem w Bobrku spotkali pięciu młodych mężczyzn, którzy poprosili ich o podwiezienie do Karbia. Wówczas za kierownicę wsiadł 21-latek, który po przejechaniu kilkuset metrów stracił panowanie nad pojazdem i doprowadził do jego „dachowania”. Kiedy okazało się, że jeden z pasażerów nie daje oznak życia, prowadzący renault 21-latek, jego 28-letni kompan, a także dwaj inni mężczyźni uciekli. Na miejscu pozostali dwaj 23-latkowie, którzy wezwali pogotowie ratunkowe, a kiedy na miejscu pojawili się policjanci, udawali, że z wypadkiem nie mają nic wspólnego i znaleźli się tam zupełnie przypadkowo. Ich kłamstwo, a także to, że samochodu nikt nie ukradł, na jaw wyszło w ciągu kilku następnych godzin. Za kratkami policyjnego aresztu znaleźli się 21-latek, który doprowadził do wypadku, a także 28-latek, który wcześniej użytkował renault. Natomiast obaj 23-letni mężczyźni, którzy wezwali pomoc po przesłuchaniu zostali zwolnieni.

Postępowanie mające na celu dokładne wyjaśnienie wszystkich okoliczności zdarzenia, a także postępowania zamiesznych w sprawę osób, trwa.

Podaj dalej

Komentarze

komentarze/y



Dodaj komentarz