Jest ugoda, ale… Bytom nie dostanie tego, czego oczekiwał

Dziś 26 września w Urzędzie Miejskim została podpisana ugoda w sprawie szkód powstałych w dzielnicy Karb.  Pod dokumentem swoje podpisy złożyli:  prezydent Bytomia Piotr Koja oraz wiceprezesi zarządu Kompanii Węglowej.  Niestety, ugoda nie jest tą, której wszyscy oczekiwali.

Na konferencji prasowej oprócz przedstawicieli Kompanii Węglowej, prezydenta Bytomia pojawił się także Waldemar Pawlak. Przedstawiono zapisy ugody, które pokazały, że Bytom ma słabych negocjatorów.

Trzy najważniejsze zapisy ugody mówią o:
Kwocie odszkodowania w wysokości 24 567 365 zł płatnej w ciągu 2 tygodni.

Kompania zobowiązuje się do rozbiórki budynków i zagospodarowania terenu, zaś miastodo niewznoszenia na nim żadnych obiektów.

– Kompania Węglowa wynajmie lokale przejściowe dla wykwaterowanych mieszkańców, mających tytuł prawny do zajmowanych lokali oraz zameldowania w nich – do 12 miesięcy, pod warunkiem zapewnienia przez miasto 50 mieszkań dla tych osób. Jeśli warunek ten nie zostanie spełniony okres wynajmu wyniesie tylko 6 miesięcy. Mieszkańcy nieposiadających tytułów prawnych mogą liczyć na wynajem lokali przejściowych jedynie przez 6 miesięcy od przekwaterowania, jednak nie dłużej niż 12 miesięcy od dnia podpisania ugody.

Komentarz:
Miasto pokazało jak wybitnie potrafi negocjować, kwota ugody jest o 10 milionów niższa, od tej której oczekiwał sam Prezydent, najśmieszniejsze jest to, że w artykule wysyłanym przez PAP była wzmianka, że  „według Koja nie może być mowy o odszkodowania za mieszkania o niższej wartości, mającej wynikać np. z ich zużycia” – jak widać może być mowa, bo sam przyjął taką ugodę, tym samym nie został spełniony choćby ustawowy wskaźnik odtworzenia metra kwadratowego powierzchni mieszkaniowej budynków mieszkaniowych, który wynosi 3369 złotych.

Miasto oddaje również Kompanii Węglowej do zagospodarowania i wyburzenia kwartał dzielnicy Karb, a samo nie może już nic tam więcej postawić – to doskonały krok, oddać kawał ziemi  za „frajer” i nie mieć prawa już nic na nim wznieść.

Ostatni punkt również jest ciekawy – mieszkańcu mieszkaj sobie 12 miesięcy w lokalu przejściowym, a potem mówiąc wprost: wypad, niech miasto się tobą zajmie.  Jak podczas konferencji ujął to Piotr Koj ” musi się udać w ciągu 12 miesięcy postawić budynki dla poszkodowanych” . A co jeśli się nie uda? Przypomnijmy: przebudowa ul. Piłsudskiego – zalewany bubel, przebudowa placu Wolskiego – były opóźnienia, przebudowa ul. Łagiewnickiej – były opóźnienia , remont basenu na ul. Wrocławskiej – niekończąca się opowieść… . Tak więc i ten plan może skończyć się źle… pozostaje tylko złożyć na ręce poszkodowanych mieszkańców wyrazy współczucia.

Podaj dalej

Komentarze

komentarze/y



One Comment on “Jest ugoda, ale… Bytom nie dostanie tego, czego oczekiwał”

  1. idealne zdjęcia do artykułu, szczególnie ostatnia fotka… mina pana prezydenta mówi wszystko.

Dodaj komentarz