Category Archives: Publicystyka

Grudzień z lodowiskiem, ale bez Jarmarku Świątecznego

IMG_9739

Mamy dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra, to ta, że powoli powstaje lodowisko na pl. Sobieskiego, zła, że w tym roku jarmarku świątecznego nie będzie.

Równi i równiejsi dla Straży Miejskiej

P1010885

Aktualizacja: Sporny ambulans po naszym artykule w końcu zniknął.  Smutne jest to, że trzeba było zrobić dużo szumu, by SM w końcu zrobiła porządek.

O tym jak spora część obywateli spostrzega Straż Miejską w naszym mieście raczej nie musimy przypominać. Dzięki takim ‘przypadkom’ jak ten poniżej sami przestajemy ufać tej jednostce, która ładnie pokazała, że są równi i równiejsi. Przenieśmy się zatem na pl. Akademicki…

Sprytna umowa, czyli parkometry szybko nie znikną z Bytomia

parking_znak

Dla wszystkich, którzy myśleli, że w październiku tego roku pożegnamy parkometry pojawiła się zła wiadomość: niestety urządzenia nie znikną ani w tym roku, ani też w przyszłym. Możliwe, że dopiero w 2013 roku.

Bytomskie Centrum Kultury powalczy o „Betonową Kostkę”?

betkost

Logo pomarańczowe, budynek obrzydliwie pistacjowy. Tak w skrócie prezentuje się Bytomskie Centrum Kultury, które stało się idealnym kandydatem do antynagrody – „Betonowej Kostki” organizowanej przez Stowarzyszenie Moje Miasto. Niestety – swój udział ma w tym miasto.

Poszło oczywiście o koszty, rozbudowa i termomodernizacja opiewała na kwotę 8mln złotych, co dla Urzędu Miasta było sumą zbyt dużą(o dziwo w tym czasie BECEK posiadał już uzbieraną połowę tej kwoty). Postanowiono, więc wyciągnąć archiwalne projekty termomodernizacji i wdrożyć je w życie.

Wodny problem mieszkańców Bytomia

Ostatnia sesja Rady Miejskiej podczas której w ekspresowym wręcz tempie uchwalono budżet na 2011 rok przyniosła nam również podwyżkę wody.
Urzędnicy tłumaczą ten fakt nakładem finansowym na inwestycję  poprawy gospodarki wodno-ściekowej. Prezydent Piotr Koj na swoim blogu informuje, że o podwyżce było wiadomo od dawna.

Jednak na oficjalnej stronie miasta Bytom, próbuje bezskutecznie odnaleźć taką informację, o której podobno było wiadomo od samego początku. Odnajduję tylko chwalebne teksty dotyczące plusów tej inwestycji. Od lutego metr sześcienny wody kosztować będzie 5,01 zł (+VAT), a za odprowadzanie ścieków trzeba będzie zapłacić 7,89 zł (+VAT). Czyli w skrócie, czeka nas 29 procentowa podwyżka. Jest to rekord w woj. Śląskim, niestety negatywny dla mieszkańców.

29% podwyżki za wiele miesięcy olbrzymich utrudnień, korków i przekleństw mieszkańców jak i kierowców. A wszystko po to, by nam Bytomianom żyło się lepiej, tylko niestety drożej.

Ach ci bytomscy rowerzyści…

To był naprawdę rowerowy miesiąc w naszym mieście. 5 września mieliśmy okazję podziwiać I Śląską Rowerową Masę Krytyczną, 17 września XV Bytomską Rowerową Masę Krytyczną, a 22 września Europejski Dzień bez Samochodu. W tych dniach większe i mniejsze grupy rowerzystów uczestniczyły we wspólnym przejeździe przez miasto.

O ile miło mi było uczestniczyć w pierwszych dwóch spotkaniach na dwóch kółkach, to po trzecim doprowadzony byłem do bliskiego etapu wścieklizny, bo niestety w ten niefortunny dzień bez samochodu musiałem właśnie skorzystać z samochodu i to do tego w momencie wyjazdu rowerzystów w miasto.

Jeżeli znajdzie się jakiś kierowca, który stojąc dziesiątą minutę w korku zacznie pozdrawiać rowerzystów, którzy mu ten korek zaraz wydłużą o kolejne 10 minut, to musiało mu słoneczko przyświecić za długo. Przejazd ciekawie i wesoło wygląda z punktu widzenia rowerzysty. Z punktu widzenia kierowcy ma się ochotę wysypać 100 pudełek pinezek na drogę, tuż przed koła jednośladów.

Masa Krytyczna za Masą Krytyczną i tak, co miesiąc. I na każdej Masie, na której jestem obecny zastanawiam się coraz częściej, o co tak naprawdę walczymy? O ścieżki? To świetnie, to mi się podoba, bo tych jest mało i jest to jakiś cel. O uświadomienie kierowców, że jesteśmy też uczestnikiem ruchu drogowego? Też świetnie, ale jako uczestnicy ruchu drogowego mamy też obowiązki: Być widocznym na drodze jak i jeździć w sposób bezpieczny i zgodny z przepisami ruchu drogowego. Większa część wypadków spowodowana jest słabą widocznością rowerzystów, nagłymi ich manewrami itp.

Masa Krytyczna powinna uczyć zasad bezpiecznej i mądrej jazdy, a niestety jest odwrotnie. Przymyka się oko na brak oświetlenia, choćby nawet odblaskowego. Przymyka się oko, że potem ponad 150 osób jedzie do domu, nieoświetlona, niewidoczna i niebezpieczna, dla siebie jak i innych.

Tu remoncik, tam opóźnienie… czyli Łagiewnicka po bytomsku [Aktualizacja]

Miasto przemówiło! Jak informuje oficjalna strona urzędu miasta nadal prowadzone są prace na ul. Świętochłowickiej i Łagiewnickiej, które mają zakończyć się 31 lipca. Od 2 sierpnia nastąpi odbiór prac na tych ulicach, zaś udostępnione do użytku będą po uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

Oczywiście nie popadajmy w zachwyt – nadal nie wiadomo kiedy pojedziemy tą drogą.


To, co dzieje się na ulicach Bytomia brzydko mówiąc jest horrorem, horrorem i dla kierowców i dla pieszych. Nadal zamknięta jest ul.Piłsudskiego, na której prowadzone są prace metodą bezwykopową, która polega na zrobieniu dziury, zerwaniu asfaltu na całej długości, zakopaniu dziury i położeniu nowego asfaltu, czyli prawie to samo, co normalną tradycyjną metodą wykopową tylko bez dużej dziury. To tylko taka mała dygresja od tematu głównego, którym będzie przebudowa [ tak przebudowa - koniecznie nie mylmy tego z remontem, bo władza tego nie lubi] ul. Łagiewnickiej i Świętochłowickiej.

Dawno, dawno temu, ktoś wymyślił coś o pięknej nazwie „Modernizacja regionalnego systemu komunikacji DTŚ na terenie miast Bytomia i Świętochłowic” – technicznie miało dotyczyć to wspomnianych miast, jednak tym drugim jakoś mniej zależało, więc Bytom zaczął robić swoje, a polegało to na przebudowie wyżej wspomnianych ulic + okolice.

Prace ruszyły jak „Lokomotywa” J.Tuwima. Powoli, lecz do przodu. Niestety Tuwim nie zaznaczył w swojej bajce pór roku – tu się troszeczkę zima przedłużyła, tam wiosna była za zimna, w maju padał obfity deszcz a w lato było zbyt ciepło, ale w końcu od tego jest lato by było ciepło. I tak oto wędrowała data zakończenia budowy – a to w kwietniu, potem pod koniec czerwca – wystarczy poprzeglądać na ten temat Życie Bytomskie, Gazetę Wyborczą, a nawet Fakt. Jednak dziś otrzymałem oficjalną informację od Wydziału Promocji i Informacji UM Bytom, iż terminem magicznym będzie 31 lipiec 2010 roku.

Pozwolę sobie zacytować fragmentem Pana Radnego Jana Kazimierza Czubaka, który dla portalu BytomOnline wypowiedział się na temat tej inwestycji:

- W moim przekonaniu problemy z realizacją remontu ulic Łagiewnickiej i Świętochłowickiej mają swoją przyczynę w jego niestarannym przygotowaniu. Opóźnień, które pojawiły się w czasie realizacji prac, można było uniknąć gdyby poświęcono więcej czasu na planowanie i przygotowanie robót. Są przecież w Bytomiu fachowcy zajmujący się drogami na tyle długo, że posiadają wiedzę na temat różnych potencjalnych zagrożeń, które mogą się pojawić. Tym razem nie wykorzystano ich wiedzy i postąpiono zgodnie z zasadą – jakoś to będzie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Gdyby teren robót dokładnie zbadano przed rozpoczęciem prac, a przecież nie odkryto tam podczas robót niczego dla Bytomia rewelacyjnego, prawdopodobnie uniknięto by aż tak znaczącego opóźnienia. Opóźnienia, które wystawia bardzo złe świadectwo władzom naszego miasta.

Tu też bardzo dziękuje Panu Radnemu za wyczerpującą wypowiedź, niestety cała zabrałaby zbyt dużo miejsca. I dlatego cieszę się, że są jeszcze w Bytomiu tacy ludzie, którzy wyczerpująco i rzeczowo wypowiadają się dla mediów. Niestety są też tacy, którzy potocznie mówiąc, nie ogarniają lokalnych nowoczesnych internetowych mediów ignorując je. I tak – pisząc to mam oczywiście na myśli Biuro Prasowe naszego wspaniałego Urzędu Miejskiego.

I tym pozytywnym akcentem zakończę dzisiejsze zapiski. W końcu trzeba zostawić trochę klawiatury dla genialnie przedłużanego remontu basenu krytego przy ul. Wrocławskiej. I bardzo bym chciał napisać w końcu co miłego o Bytomiu, ale nie sposób to robić gdy różne remonty prowadzone są po prostu śmiesznie na zasadzie im taniej tym lepiej, najwyżej będzie się poprawiać coś dziesiątki razy.

Przygody medialno – dziennikarskie ze Świętem Bytomia w tle

Najchętniej powyższy tytuł zmieniłbym „Wylewam swe żale gorzkie tu” . A czemuż to wylewam? Otóż z prostego powodu – w Bytomiu ciężko być dziennikarzem obywatelskim. W szczególności, gdy w mieście panuje tak beznadziejny system informowania o wszelakich wydarzeniach. Pewnie wielu z was dziwiło się brakiem relacji ze Święta Bytomia – powody opisane poniżej.

Przykładem oczywiście w tym wypadku będzie Święto Bytomia wersja 2010. Po pierwsze informacja o firmie organizującej to wydarzenie była zerowa. Na próżno szukać informacji w BIP-ie , na próżno było szukać informacji na oficjalnej stronie miasta, a takie informacje powinny być dostępne „na wierzchu” dla każdego mieszkańca bez zbędnego poszukiwania. Trudne do zrobienia? Nie sądzę,  inne miasta jakoś potrafią.

Upragniona informacja pojawia się dopiero 2 czerwca. Bywa, jak to powiadają. Udaje się prawie natychmiastowo na tą wspaniałą i kolorową oficjalną stronę Święta Bytomia, w wiadomym celu, czyli zgłoszenia się do patronatu medialnego. W tym samym dniu otrzymuje informację, że patronat owszem, – ale tylko zamieszczenie loga na stronie, bo wszystko już poszło do druku. -  Co do jasnej… – myślę sobie, mamy drugi czerwiec wszystko poszło do druku a informacji o organizatorze niet. No ale dobrze, przyjmuję warunki polegające na dodaniu loga, które oczywiście wysyłam.

A cóż robi ta wspaniała firma organizująca [Której nazwy nie przytoczę, reklamy robić nie będę]? Otóż nic – całkowicie mnie ignoruje, loga brak, innych informacji brak. Cóż – jak wy mi tak, to i ja wam również – banicja na jakiekolwiek informacje ze święta, co praktycznie jest też stratą dla promocji samego miasta.

Przechodząc dalej – na olbrzymich plakatach doliczyłem się 5 patronatów medialnych – nie będę wymieniał, które to media, bo nie o to chodzi. Jednak każdy, kto chociaż kiedyś spotkał się z czymś takim jak Media Relations, wie że często robi się analizę ile razy dana informacja pojawia się w mediach. W tym wypadku sprawdzam ile razy pojawiły się relację po imprezie.

Na 5 patronatów relacja pojawia się coś w okolicach 2 ewentualnie przy dużych wiatrach jakaś micro relacja w 3. Gratuluje organizatorowi sponsorowania darmowej reklamy mediom, w większości ogólnośląskim – miejskie zostały prawie całkowicie zignorowane.

A czemu trudno w mieście być dziennikarzem obywatelskim? Choćby, dlatego iż w Biurze Prasowym UM Bytom pracują ludzie, którzy w ogóle nie analizują i nie uaktualniają danych do dziennikarzy, dzięki temu od ponad pół roku nie otrzymuje żadnych informacji prasowych od Pani rzecznik – a wystarczyło zobaczyć odpowiednią zakładkę – gdzie wszystkie dane kontaktowe są widoczne, inne organizacje, osoby, struktury związane z Bytomiem itd. itp. potrafiły sobie doskonale dać radę. Dla ułatwienia w posiadanym adresie e-mail wystarczy zamienić końcóweczkę na @bytomonline.pl i voila gotowe – można słać maile.

Kłania się umiejętność monitorowania mediów lub działania na zasadzie „Follow Up” , bo z tego co widzę jest na ekstremalnie niskim poziomie. Przy okazji to miasto powinno się promować za pomocą mediów – ja nie mam żadnego choćby najmniejszego interesu w tym,  by się upominać czy też prosić o informację, bo miejsce numer 2 wśród bytomskich portali i miejsce numer 1 w kategorii szybkości zdobyte tylko w pół roku w zupełności wystarcza na chwilę obecną.

Bo w działaniu BytomOnline.pl nie chodzi, by złapać jednorazowo jak najwięcej osób tylko, by mniej osób a stale zaglądała w progi portalu.  A społeczne działanie dla mieszkańców i informowanie ich o tym co dzieje się w Bytomiu zawsze będzie dla mnie numerem jeden.

W pierwszej dziesiątce, ale na szarym końcu

Ironiczny uśmiech wywołał u mnie dzisiejszy wpis na oficjalnej stronie miasta Bytom. Wynika z niego, że jesteśmy w rankingu miesięcznika Forbes – „Miasto  najbardziej atrakcyjne dla biznesu” . Bytom znalazł się tam na 10 pozycji, władze miasta cieszą się z tego wyniku. Czy jednak jest z czego?
W kwietniowym rankingu sytuacja wyglądała tak:

[Za forbes.pl z 20.04.2010r]
rank W pierwszej dziesiątce, ale na szarym końcu

Teraz wskoczyliśmy na zaszczytne 10 miejsce. Z pozytywnego punktu widzenia jesteśmy w pierwszej 10-ce. Niestety jest pewien drobny nigdzie nie wypisywany szczegół: miast w tej kategorii [150-300 tys mieszkańców] jest… 13 . Tak więc jesteśmy prawie na szarym końcu.

Pozostaje złożyć gratulacje za dobry PR. Oczywiście życzę miastu jak najlepiej, bo zawsze może być gorzej, ale chwalenie się czymś, co do końca nie jest powodem do dumy nie jest zbyt kreatywne.

Po co nam hala?

Miała być hitem, okazuje się kitem. Mowa tu o hali sportowej „Na skarpie”, która od lutego funkcjonuje przy ul.Frycza – Modrzewskiego. Hala miała być czymś nowym dla mieszkańców, miała być funkcjonalna i świetnie wyposażona. O ile do wyposażenia raczej nie ma, co się przyczepić to do funkcjonalności owszem.

Po pierwsze dojazd – niby szybki, niby łatwy, ale oznakowanie jest do niczego. Zjazd na halę można po prostu przeoczyć, hala jest schowana daleko w głębi, więc jadąc z ul. Zabrzańskiej w ogóle jej nie widać. Po drugie wygląd zewnętrzny i wewnętrzny – robiona w stylu: zróbmy betonowy klocek, dodajmy stali i szkła i powiemy, że jest nowocześnie, bo taka jest teraz moda. A za schody umieszczone w środku ich projektant powinien za karę wbiegać po nich 50 razy dziennie, bo wchodzenie po schodach mających z 10cm wysokości i z 70cm głębokości jest niezbyt wygodne. Ale okey, niektórym się podoba, innym nie – pomińmy dalsze rozważania na ten temat. Za to pod względem bezpieczeństwa i monitoringu możemy poczuć się jak w Forcie Knox – ilość kamer jest olbrzymia, cóż dla bezpieczeństwa wszystko.

Wracając do funkcjonalności – hala miała oferować dla mieszkańców siłownię, saunę i ściankę wspinaczkową. O ile to pierwsze jakoś funkcjonuje, to ścianka wspinaczkowa była dostępna podczas oficjalnego otwarcia hali. Aktualnie od 3 miesięcy jest niedostępna i nikt nie wie kiedy będzie dostępna.

Super! Mamy halę, na której i tak rzadko coś się dzieje i mało prawdopodobne, że kiedykolwiek pojawi się tam 1000 widzów, mamy super wysoką ścianę wspinaczkową, która jest zamknięta od samego początku. Hala pełni zadania sportowe do wszystkiego – a jak wiadomo ze znanego powiedzenia, „Co jest do wszystkiego, to jest do niczego”.

A to wszystko tylko za 18 milionów złotych, a raczej dokładnie za 17 z groszami, bo 950 tysięcy dało Ministerstwa Sportu i Turystyki. Pogratulować.

Powered by WordPress | Designed by: seo services | Thanks to credit repair, web design st louis and std testing